O radości jaką daje uszycie czegoś ładnego z niepozornie wyglądającego kawałka materiału i kilku dodatków.
czwartek, 19 kwietnia 2012

Prawda, że fajnie wygląda woal z koronką? Okienko mojej mamy, a moje wariacje na temat koronki ;) Moim zdaniem, firana mogłaby być bardziej marszczona, ale uszyłam posłusznie taką, jaką życzyła sobie właścicielka okna.

Nie są szczytem wyrafinowania, ale wykonanie ich ucieszyło mnie ogromnie. Pierwotnie nasza sypialnia miała być czymś w rodzaju składziku i suszarni. Ubzdurałam sobie jednak, że muszę uszyć do niej zasłony. Kobieta jak sobie coś ubzdura, to ciężko jej to wyperswadować. Chciałam, żeby były lniane, całe szczęście argument cenowy sprowadził mnie na ziemię. W zasadzie dobrze się stało, bo prasowanie takiej ilości lnu po praniu nie należy do przyjemnych zajęć. Wybrałam ubraniowy materiał, znacznie łatwiejszy w obsłudze, przy czym zaznaczam, że wybór nie był łatwy, a sama decyzja czy paseczki mają przebiegać pionowo czy poziomo zajęła mi z pół godziny (żeby było jasne: paseczki są tak delikatne, że niemal ich nie widać :O). Uszyłam, powiesiłam, dodałam kilka dodatków i... żegnaj składziku :)

PS. Te fiołki posiadam już kilka lat, wiele przeżyły (nie rozpieszczałam ich delikatnie mówiąc) i wbrew logice wciąż żyją. Nawet teraz zakwitły :O

sobota, 14 kwietnia 2012

Kilka lat temu szukaliśmy mieszkania do wynajęcia. Presja czasu była ogromna. Dwa tygodnie zawieszenia lokalowego i nerwowych poszukiwań spowodowały, że wynajęliśmy pierwsze, które było czyste i niedrogie. Nie było w tym żadnego haczyka. Było niedrogie, bo nie posiadało wyposażenia.

Jesteśmy ludźmi, którzy nie boją się wyzwań, więc niewielkim kosztem udało nam się zdobyć jakieś meble. Jakieś meble nie były ze sobą zbliżone nawet kolorystyką, sofa była obita materiałem w okropne kwiatki a dywan był turecki (wiedzieliście, że prócz bordowych i miodowych, są też takie zielone?) i... było cudnie:)

Najbardziej irytowało mnie jednak zbyt bliskie sąsiedztwo (ach to nowe budownictwo! do cudzych okien można zaglądać!). W bloku obok facet z trzeciego piętra miał zwyczaj poruszać się u siebie w slipkach. Może miałabym inne zdanie na temat jego wygody, gdyby widok był zachęcający. Ale nie był... Wyobraźcie sobie gościa 160cm, z pokaźnym mięśniem piwnym, na cienkich nóżkach, w za dużych, szarych gaciach i plastikowych klapeczkach wieszającego swoje skarpety na sznurku balkonowym albo prasującego zapamiętale koszule. Równolegle do naszego piętra mieszkała pani, która miała wyjście na balkon tuż obok naszych okien. Siedziała cały czas na tym balkonie i paliła papierosy. Spoko, wolno jej, jest dorosła. Tylko, że ten balkon był dwa metry od naszego! Na swoim posterunku obserwowała, co robimy, co jemy, jak wyglądamy. Aż się bałam wychodzić na ten przeklęty balkon, bo wiedziałam, że ONA tam będzie. Ile razy dziennie można tej samej osobie mówić "dzień dobry"? Nie zauważyłam na szczęście, żeby prowadziła notatki ;)

Firanę MUSIAŁAM w tej sytuacji mieć. MUSIAŁAM i koniec. Długość okna w kontekście finansowym mnie po prostu przerażała - 5,5m. Nie mieliśmy pieniędzy na takie rzeczy. Zdesperowana jednak byłam tak ogromnie, że wydębiłam zniżkę w sklepie na woal, kupiłam taśmę, lamówkę, nici i... szyłam sobie tą firanę igiełką 4 dni. Sprzętu szyjącego wtedy nie posiadałam. Chcieć to móc. A ja chciałam ogromnie.

Nadal ją mam. Teraz wisi w naszym własnym okienku :)

1 ... 26 , 27
 
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

mój mail: szycianki@wp.pl

stat4u