O radości jaką daje uszycie czegoś ładnego z niepozornie wyglądającego kawałka materiału i kilku dodatków.
poniedziałek, 28 lipca 2014

A co! Można tak niemodnie (nie na szaro)? Można! A co! :)

Tak na poważnie, to pewnie szybko żadnej pościeli nie uszyję - przeraża mnie ogarnianie jej gabarytu. Ogarnęłam tą, bo dzielna jestem :) Dzielnie też wszystko wyprasowałam. W te upały! :P Medal sobie też sama wręczyłam! ;) Dzięki niej jednak nie planuję dalszych wyczynów szyciowych w kierunku pościelowym (a planowałam!). Może podejdę do tego inaczej, jak zrobi się chłodniej. Upał każdemu daje się we znaki.

Pościel jest dwustronna: biel + kwiatowa tkanina. Widzę, że troki mogłyby być dłuższe, ale ogólnie efekt nie jest najgorszy ;)

Miało być optymistycznie, a od początku wpisu narzekam... Koniec zatem!!!

Spójrzcie na tą kolorystykę: czyż nie jest wesoła? :)))

środa, 23 lipca 2014

Uwielbiam tkaniny! Dzięki nim można w szybki i niedrogi sposób odmienić każde wnętrze. Lubię takie metamorfozy, jestem od nich wręcz uzależniona, dlatego cały czas coś zmieniam, przestawiam i doszywam.

Nie wiem, jak do tego doszło, ale zapomniałam pokazać mój zestaw salonowy... ;) Ależ niedopatrzenie... Naprawiam to zatem :)

***

- Szymon, widziałeś dzisiejszą gazetę?

- Wyrzuciłem... ALE zobacz! - zostawiłem to, co najlepsze: sport, krzyżówkę i sudoku!

sobota, 19 lipca 2014

Czas letni nastał, a mnie naszła nieodparta ochota posiadania letniej torby na drobne zakupy.

Łączenie tkanin i kolorów niezmiennie mnie fascynuje. Uwielbiam to! Uwielbiam ten dreszczyk, kiedy urzeczywistniając wyobrażenie stopniowo zaczynam widzieć efekt końcowy. Fajne to jest! :)

Torbę mogłam uszyć prościej, ale nie chodzi o to, żeby coś uszyć, ale, żeby zabawić się: jest podszewka, wnętrze skrywa kieszonkę na zamek i jest lamówka przy krawędzi :) 

Przedstawiam kwiecistą, letnią siatę w szyciankowym stylu ;)

 

 

 

piątek, 11 lipca 2014

Wsadzam kij w mrowisko i liczę na dyskusję, refleksje i Wasze opinie. Jeśli macie odwagę.

Coraz częściej spotkam się z propozycjami sponsorowania jakiś blogów, stron i Bóg-wie-czego. Nie jestem jedyna. Zaczyna robić się to nagminne.

Jeśli akcja będzie miała szczytny cel, piękne idee, które warte są promowania, będzie spójna z moim światopoglądem, chętnie do niej przystąpię. Nie widzę jednak sensu promowania kogokolwiek moją osobą bez takiego zaplecza. Zarozumiała jestem? Niekoniecznie. Raczej twardo stąpająca po ziemi.

I teraz mam pytanie: dlaczego ja mam coś komuś dawać? Bo ktoś ogłosił konkurs, szuka darmowych nagród, a na koniec umieści sponsorów (liczących na zauważenie ich pracy) w notce zbiorowej, do końca której nie dotrwa połowa czytelników? Bo ktoś napisze wymuszony, ociekający lukrem tekst na temat mojej twórczości (którą swoją drogą uważam za średnią, znam dużo lepszych ode mnie).

Wiem, że sporo osób mnie podczytuje. Wiem, na którym miejscu jestem w wynikach google. Na wszystko to zapracowałam. Co taka osoba więcej może mi zaproponować? Wpis na swoim blogu? Po co? Żebym miała więcej laków na fejsie, albo grono fałszywych pochlebców?

Prawda jest taka, że jeżeli mam poświęcić swój czas, energię, umiejętności, materiały i oddać to za darmo, to wolę to zrobić wyłącznie z sympatii (co często czynię), ewentualnie dla swojego dziecka. Niemodna jestem, bo nie interesuje mnie poklask na fejsie, tworzenie kółek wzajemnej adoracji i nadmiar słodyczy bez względu na to, co się pokazuje. Nie liczę lajków i nie wymuszam następnych. Ktoś mnie lubi - to fajnie, cieszę się, ale rekordów w tym zakresie nie mam zamiaru pobijać, a tym bardziej później tego świętować.

Zniesmaczona jestem brakiem refleksji i zahamowań biorców... Za darmo można umeblować pokój dla dziecka, można mieć wyjątkowe zabawki i inne prezenty. Rękodzielnicy, szczególnie ci początkujący, rozdają chętnie i sporo w zamian za rzekomą reklamę. Przecież to rodzaj wyłudzenia! Realnych korzyści dla rękodzielnika z tego nie ma żadnych. Lub prawie żadnych. Wirtualne może i owszem są, ale za to rękodzielnik-przedsiębiorca, rachunków nie opłaci.

Najwięcej zyskuje właściciel bloga lub strony - ma wejścia, bo ogłosił rozdawajkę najmniejszym z możliwych kosztów lub posiada niezwykłe przedmioty, których zgromadzenie w normalnych warunkach kosztowałoby go wiele. 

Spójrzcie na to zjawisko z tego punktu widzenia. Nikt nie zadba o promocję marki lepiej niż jej właściciel - to jemu zależy na tym najbardziej. 

Spotkało Was coś takiego? Jakie macie doświadczenia? A może uważacie, że słuszne jest rozdawanie przedmiotów dla celów reklamowych innym blogom? Możecie się ze mną nie zgadzać. Liczę na dyskusję :)

poniedziałek, 07 lipca 2014

Inaczej, choć dalej na szaro :P

Miałam pisać o czymś innym, o tym, co dostrzegam z coraz większą mocą i o tym, co mi się nie podoba. Niedostosowana jestem do dzisiejszych czasów. Ciężko mi się odnaleźć w świecie, gdzie wygrywają cwani i kombinatorzy, gdzie uczciwość i szacunek dla drugiego człowieka jest niepraktycznym (i bolesnym) sposobem na życie. I gdzie już nie ma miejsca dla innych wartości niż pieniądz... :/

O tym jednak innym razem. Szkoda marnować tak pięknego dnia na ubolewanie. Mamy lato! Mamy pogodę! Kto wybiera się dziś na plażę? :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

mój mail: szycianki@wp.pl

stat4u