O radości jaką daje uszycie czegoś ładnego z niepozornie wyglądającego kawałka materiału i kilku dodatków.
wtorek, 20 maja 2014

Na użycie jasnoszarej tkaniny czatowałam długo. Oglądałam ją, przekładałam, rozkładałam i składałam dobry miesiąc za nim zdecydowałam, że ją potnę. Szkoda mi jej było. Lubię ładne rzeczy. Lubię je mieć dla samego podziwiania i najchętniej dołączyłabym ją do swojej kolekcji. Problemem jest to, że moja kolekcja pożytku żadnego nie przynosi, oprócz tego, że się rozrasta i zajmuje coraz więcej miejsca. Wiosną nawet największy nałogowiec tkaninowy, odkrywa, że potrzebuje więcej miejsca i musi przesortować, to co posiada. 

Tym samym poczyniłam z niej zazdrostko-lambrekiny (nie planuję karnisza w kuchni, mocowanie jest na ramach okien) na białych trokach. Nie żałuję - praca z nią to czysta przyjemność i dla tej przyjemności warto było ją zużyć.

Przedstawiam tym samym moją starą-nową kuchnię, na szaro :)

 

Samo troczkowanie podoba mi się coraz bardziej, dorobiłam więc jeszcze poszewki na stare siedziska. Odkryciem miesiąca to nie jest, ale wcześniej do mnie nie dotarło, że prosta poszewka na siedzisko jest bardziej praktycznym rozwiązaniem niż sama poducha: można ją zdjąć, wyprać i nałożyć ponownie! Dla mnie rewelacja!

 

I coś na deser... Przepiękne haftowane jajka od Tessy, które wisiały w moim oknie jeszcze długo po świętach. Są doskonałe, jak każda jej praca. Koronki i hafty Tessa163 można obejrzeć na Srebrnej Agrafce. Sprawdźcie sami! Polecam!

Pozdrawiam serdecznie! :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Kochani!

Spokojnych i Rodzinnych Świąt Wielkanocnych! 

Ściskam gorąco!

Ania

środa, 09 kwietnia 2014

Kolejna szycianka specjalnie dla Oli. Wymyśliłam, że fajnie by było stworzyć komplet: kocyk + lala. Jak wymyśliłam, tak i zrobiłam :)

Początkowo miałam zamiar uszyć ten zestaw z modnych ostatnio szarości, ale doszłam do wniosku, że skoro chcę, aby dziecku się moje szyciowe wyczyny spodobały, to wyraziste kolory będą bardziej odpowiednie. 

 

Poleciałam w wizji kocykokołderki daleko: można było uszyć to prościej, ale ja (przeklinając w trakcie szycia swoją wyobraźnię) rzuciłam się na pikowanie, lamówkowanie i owatę jako nadzienie. 

 

Przy okazji wypróbowałam stopkę do wszywania lamówki: fajna sprawa, pod warunkiem, że się wie, jak ją obsłużyć, a jeszcze fajniejsza, jak ma się w tym wprawę. Mi fajnie nie było - ile razy to prułam, to tylko ja i ta kołderka wie... ;)

 

Lala, którą miałam w głowie wraz z kocykiem, była optymistyczna, ciepła i sympatyczna... taka do kochania :) 

 

Pozdrawiam! /nadal z klimatów dzieciowych!/ :)

***

Ja: - Nieee, dlaczego ja mam takiego pecha!! Kanapka zawsze mi spada posmarowanym do dołu!!!

Klucha ze stoickim spokojem: - To normalne. Posmarowana strona jest cięższa.

piątek, 04 kwietnia 2014

Daleka jestem od klimatów niemowlęco-dzieciowych. Bardzo daleko. Moje dziecko ma 9 lat, mamy inne sprawy i nie przyszło mi dotąd do głowy szycie słodkich kołderek i kocyków. Nie znam się na małych dzieciach. Nie pamiętam też, żebym w czasie, kiedy Klucha był niemowlęciem, była jakoś szczególnie skupiona na wyposażaniu go w kołderki, pufki i inne cuda. Interesowało mnie przetrwanie. 

Pościel uszyłam dla mojej bratanicy Oli. Fioletową krateczkę połączyłam z różowym paseczkiem. Całość nie jest księżniczkowo-różowa, ale ma swój delikatny i dziecięcy klimat :)

Klucha stwierdził, że skoro Oli uszyłam taką wypasioną (jego zdaniem) pościel, to on też chce mieć nową. Chłopak ma rację - jego pościel nie jest zniszczona, ale czas najwyższy pożegnać Tomki i biedronki. Wybrał kolorowe gwiazdki i granatowe paski. Po męsku będzie ;) Szyje się.

***

/sportowo/

- Co będzie, jak ktoś cię zaatakuje? Pamiętaj: musisz się bronić i nie możesz dać się powalić na ziemię!!

- Jak mnie powali, to policzy do dziesięciu. Jak nie wstanę - to przegrałem.

wtorek, 01 kwietnia 2014

Tym razem w wersji wiszącej ;) Chciałam sprawdzić, jak będą wyglądały takowe w naszym "salonie". 

Uszyłam je próbnie, bez żadnych ozdobników i najprościej, jak tylko się da. 

Wymontowałam rolety (ile tam się zbiera brudu!) i zamontowałam moje roletki na drążkach do zazdrostek bezpośrednio na ramie okien. To dobra myśl. Nie obyło się, oczywiście, bez wpadek przy szyciu: nie zauważyłam, że w bębenku miałam pozostawioną jasnoszarą nić i tym samym od spodu są przeszyte w tym kolorze :O Nie widać tego (prawie;)). Serio! :)

Na lato uszyję roletki w innym wzorze z zaciemniającej tkaniny. Będą świetne w roli rolet. Widzę w tym same zalety: ładnie wyglądają, można je rozwijać i zwijać oraz wyprać, kiedy się zakurzą. Z klasycznych, tym samym, rezygnuję nieodwołalnie.

***

Rozwijam się kulinarnie, jak nigdy dotąd i bawi mnie to niezmiernie: upiekłam najgorsze w swoim życiu ciasteczka. Dla psa (z myślą o smaczkach do celów treningowych). Większych blinów w mojej karierze piekarniczej nie udało mi się dotąd wyprodukować (a wyjątkowo zdolna jestem w tej materii!). To mój rekord! Są wyjątkowo niesmaczne.

Pies ugania się za nimi. Zrobi dla nich wszystko! :O

Jak ja go lubię!!! :)))

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

mój mail: szycianki@wp.pl

stat4u