O radości jaką daje uszycie czegoś ładnego z niepozornie wyglądającego kawałka materiału i kilku dodatków.

lalki i misie

środa, 09 kwietnia 2014

Kolejna szycianka specjalnie dla Oli. Wymyśliłam, że fajnie by było stworzyć komplet: kocyk + lala. Jak wymyśliłam, tak i zrobiłam :)

Początkowo miałam zamiar uszyć ten zestaw z modnych ostatnio szarości, ale doszłam do wniosku, że skoro chcę, aby dziecku się moje szyciowe wyczyny spodobały, to wyraziste kolory będą bardziej odpowiednie. 

 

Poleciałam w wizji kocykokołderki daleko: można było uszyć to prościej, ale ja (przeklinając w trakcie szycia swoją wyobraźnię) rzuciłam się na pikowanie, lamówkowanie i owatę jako nadzienie. 

 

Przy okazji wypróbowałam stopkę do wszywania lamówki: fajna sprawa, pod warunkiem, że się wie, jak ją obsłużyć, a jeszcze fajniejsza, jak ma się w tym wprawę. Mi fajnie nie było - ile razy to prułam, to tylko ja i ta kołderka wie... ;)

 

Lala, którą miałam w głowie wraz z kocykiem, była optymistyczna, ciepła i sympatyczna... taka do kochania :) 

 

Pozdrawiam! /nadal z klimatów dzieciowych!/ :)

***

Ja: - Nieee, dlaczego ja mam takiego pecha!! Kanapka zawsze mi spada posmarowanym do dołu!!!

Klucha ze stoickim spokojem: - To normalne. Posmarowana strona jest cięższa.

piątek, 25 października 2013

Nina jest przeciwieństwem Natalii-pewnej-siebie-laski: niechętnie pozowała do zdjęć i wstydziła się unikając obiektywu. Pracowało się z nią wyjątkowo ciężko, zarówno jako fotograf, jak i rękodzielnik. Wykończyły mnie włosy, a i tak nie są takie, jakie bym dla niej chciała (bob z grzywką). Chciałabym, aby każda moja lalka była lepsza od poprzedniej. Poprzeczkę zawieszam sobie coraz wyżej, bo mam wrażenie, że maksimum moich możliwości jest jeszcze przede mną. Przygoda szyciankowa przecież nadal trwa :)

Nie będę już zanudzać ;)

Przedstawiam Ninę.

 

wtorek, 22 października 2013

W sposób całkiem niezamierzony powstało całe stado piesków. Lubią je zarówno chłopcy, jak i dziewczynki. Niektórzy nadali im już imiona ;)

niedziela, 20 października 2013

Tym razem poprawiona. Było w niej coś, co powodowało, że nie podobała mi się. Poświęciłam jej jeszcze trochę pracy i wysiłku. Warto było!

Uwaga! Duuużo zdjęć, bo Natalia po poprawkach okazała się być bardzo fotogeniczna :)

Każda kobieta po lekkim tuningu może być laską ;)

wtorek, 24 września 2013

O wycenie rękodzieła pisano już wiele, ale ostatnio spotkały mnie takie rzeczy, że stwierdzam, że wciąż jeszcze to zbyt mało. To przykre, ale zawsze znajdzie się rękodzielnik, który psuje rynek. Psuje ceną i psuje jakością. Cena powinna być adekwatna do użytych materiałów, umiejętności i nakładu pracy. I trzeba o tym mówić - stworzenie wyrobu rękodzielniczego to pomysł oraz otwarta głowa i sprawne ręce, które go ogarnią! To są godziny pracy!

Wiem, że tylko nieliczni są odbiorcami wyrobów ręcznie robionych. Nie każdy potrafi je docenić i nie każdego na nie stać. Nie pokuszę się tutaj o wycenę mojej pracy - po prostu zajmuję się kilkoma rzeczami naraz i oddzielenie ich byłoby trudne. Proszę sobie tylko wyobrazić, że w przypadku lalki muszę ją zaprojektować, uszyć, wywinąć na zewnątrz każdy element (niektóre są naprawdę małe) i równo wypchać, po czy wszystko złożyć w całość. Sztuczne włosy są niewdzięczne w przytwierdzaniu, ale efekt jest wart poświęcenia im więcej czasu, dlatego ich używam. Ubranie to pikuś, ale zaznaczę tutaj, że sukienki szyję z halką. Do szycia lalek używam lnu i bawełny. Nie są to przypadkowe materiały, które udało mi się wyszperać w szmateksie. I to (mam nadzieję) widać.

Byłam kilka dni temu na kiermaszu. Ciężki jest los rękodzielnika wystawiającego swoje prace. Obniża jakość materiałów i dodatków, żeby zarobić na swojej pracy. Widać to. Tylko nie wiem, czy taki rękodzielnik zdaje sobie sprawę, że przez takie zabiegi jego praca jest kojarzona z bylejakością, a to jest jeszcze gorsze (moim zdaniem) niż wysoka cena. W tym przypadku niska cena nie zdecyduje o większej sprzedaży. Rozumiem, że życie wymusza próbę obniżenia kosztów, ale, kochani, chyba nie tędy droga! Rękodzielnicy, zamiast trzymać wspólny front w stosunku do klienta, sami sobie, i przy okazji też innym, robią krzywdę.

Niedawno odmówiłam uszycia większej ilości lalek za 35zł sztuka. Dlaczego? Nie jestem fabryką, nie potrafię szyć taśmowo, jestem perfekcjonistką i każdej poświęcam kilka godzin dopracowywując je nawet pod kiecką. Za tą cenę nie byłabym w stanie tego zrobić, a szyć żeby było jakoś uszyte, z czego popadnie, to nie dla mnie. Wstydziłabym się puszczać je w takim stanie w świat.

Mogło to wyglądać, jakbym miała focha, jakbym zadzierała nosa i uważała się za nie-wiem-co. Nie interesuje mnie to - najważniejsze, że mi samej jest z tym dobrze! Wiem, że ktoś inny chętnie uszyje laki za tą cenę. Kochani! Pomyślcie, czy nie warto tego zmienić. Albo przynajmniej spróbować. To od Was przecież zależy, czy ktoś będzie doceniał Waszą pracę, więc sami też ją doceniajcie! Miejcie tego świadomość i szacunek dla siebie! To właśnie Wasza postawa decyduje o tym, jak jest/będzie postrzegane rękodzieło!

Na przypieczętowanie tematu przedstawiam Natalię.

Cała sesja naszej modelki tutaj - klik!

Chciałabym jeszcze napisać o napadach na biedne kasztanowce w parku, o niekompetentnych lekarzach, o wierze Kluchy w jego widzenie, o okropnych ludziach, którzy rzucają nam kłody pod nogi i o tych wspaniałych, którzy okazali nam bezinteresownie swoją pomoc, o projekcie, który chodzi za mną od miesięcy, o pędzącym czasie i szybkich decyzjach i o tym, jak śniły mi się uszyte dynie, ale wszystko mi się rozmywa i zwyczajnie brak mi na to czasu...

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

mój mail: szycianki@wp.pl

stat4u