O radości jaką daje uszycie czegoś ładnego z niepozornie wyglądającego kawałka materiału i kilku dodatków.

pozostałe szycianki

poniedziałek, 24 marca 2014

Kochani! W najbliższą sobotę szyjemy jasie w Olsztynie!

Zapraszam! :)

 

***

Ogromnie się cieszę, że mogłam wspomóc tą akcję swoją osobą :)

Dziękuję również za możliwość poznania tak wielu wspaniałych i sympatycznych osób! Do zobaczenia następnym razem! :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Poproszono mnie o uszycie worka na końcówki do odkurzacza. Worek? Jaki worek? Myślałam intensywnie. Z workiem na kurz mi się jednoznacznie wszystko kojarzyło.

Miał to być worek, jaki dzieci mają na kapcie, tyle, że w większym rozmiarze :) I byłby zwykłym workiem, gdyby mi się aplikacji odkurzacza zamieścić na nim nie zachciało... Na streczu... Ja tak dobrowolnie, na własną zgubę to wymyśliłam. I na własną zgubę kombinowałam później, jak sensownie (i estetycznie!) naszyć ten piekielny odkurzacz na wspomnianą tkaninę. Jak zwykle, nie mogę niczego zrobić po prostej, zawsze z utrudnieniem. Na koniec miałam oczywiście frajdę, bo było trudniej, a tym samym fajniej. Czyli norma ;)

PS. Jeżeli ktoś jest ciekawy dalszych losów mojej fasoli, to informuję, że nie dała rady zakwitnąć i, sądząc po jej stanie, już to nie nastąpi. Fotorelacji nie będzie - niech dogorywa bez blasku fleszy i popularności, bo jeszcze jej się na starość w głowie poprzewraca. I co ja wtedy zrobię z taką brzydką i na dodatek ześwirowaną fasolą? Na balkon każę jej się wyprowadzić??? ;)

wtorek, 07 maja 2013

Uszyłam! Jest! :)))

Za radą brummblogging poszperałam w Burdach, które posiadam. Niestety nie mam tak dużej kolekcji, jak ona i tym samym nie znalazłam wykroju sukienki, która spełniła by moje oczekiwania. Ostatecznie wyszłam od wykroju na bluzkę dla chłopca z Burdy 4/2012 model 144. Oczywiście, nie był to rozmiar Kluchy, więc powiększyłam rękaw oraz głębokość pachy, a dodając plisy - poszerzyłam przód i tył. Później doszła jeszcze korekta dekoltu i dostosowanie długości. Skończyło się na tym, że moja forma całkowicie przestała być prezentowanym wykrojem bluzeczki - zostały z niej tylko ramiona. Z kapturem poszłam na żywioł - skroiłam z tego, co mi zostało z zakupionych 2m tkaniny. Jak widać, mógłby być większy, ale nie narzekam.

Debiutowałam z wszywaniem rękawów - zawsze byłam zbyt leniwa i wybierałam takie rzeczy, które tego nie wymagały. Poszło mi super: nie wiem, czy jest to widoczne, ale są wszyte IDEALNIE. Sama nie wiem, dlaczego tego unikałam - nie jest to takie trudne, jak głoszą okoliczne legendy.

W samą porę uszyłam albę. 30 kwienia wydawało mi się, że termin imprezy jest odległy, a jak zrobił się maj - dopadło mnie nagle, że to już w najbliższą niedzielę! Nabrałam przyśpieszenia szyciowego! Dwa dni zajęło mi zrobienie formy (zgodnie z zasadą, że lepiej trzy razy zmierzyć niż raz źle skroić) i jeden dzień szycie.

Byłoby idealnie-pięknie, gdybym nie pokłóciła się z moim Singierem. Maszyna odmówiła współpracy przy szyciu niektórych partii alby. Od dłuższego czasu rozmijamy się i coraz bardziej mnie to irytuje. Jest starsza ode mnie i najwyraźniej nie nadąża za tym, czego od niej oczekuję. Jest takie powiedzenie, że jak się nie ma tego, co się lubi, to się lubi, to co się ma. No więc... nie pozostaje mi nic innego, jak nadal ją lubić...

Tkanina (strecz) szyła się całkiem nieźle, ale zachowałam czujność, jak radziła mi moja inspiratorka. Szycie szyciem, ale jak to-to się beznadziejnie prasuje! To jest dopiero horror - jedną stronę zaprasuję, druga mi ucieka... Przed użyciem będę zmuszona powalczyć kolejny raz z żelazkiem :(

Uważam, że alba wyszła spoko. No dobra, nieskromnie powiem: dumna jestem i będę nią Was jeszcze męczyć, jak uwiecznimy w niej Kluchę na zdjęciu. Aaaa... dodam, że Klucha jest  zachwycony :)

Dziękuję brummblogging za inspirację i Wam dziewczyny za wsparcie. Wszystkie jesteście nieocenione dla człowieczka, który nie zawsze ma świadomość, że coś potrafi.

środa, 24 kwietnia 2013

Oj, kochani, ostatnio szyłam dużo, a milczałam, bo wciąż powstawały różane kombinacje, które już znacie. Sumienia nie mam Was zanudzać - róże tu i róże tam...

 

Dla przykładu róże na fartuszku kuchennym...

 

Tak się różano rozszyciankowałam, że pozostał tyci-malutki paseczek tej tkaniny. Nie jest to powód do zmartwień, absolutnie! Przede mną groszki, kratki i paseczki, które już już do mnie wołają "teraz ja! teraz ja!". :) Alba też do mnie woła! :)

Miłego dnia!

środa, 10 kwietnia 2013

Czy Wy też tak macie, że myślicie o kilku rzeczach na raz? Mam tak nieustannie. Widzieliście kiedyś schemat replikacji DNA? Zawsze tak myślałam o swojej głowie, nawet wtedy, kiedy go nie znałam. Z tym wyjątkiem, że u mnie komórki macierzyste nie dzielą się na macierzystą i nową, tylko na nową i nową. Głowa moja obsługuje wszystkie myśli naraz z różnym natężeniem.

Dlaczego o tym piszę? Bo normalnie obsługuję je wszystkie naraz, ale właśnie mam gorączkę i pomnożyły mi się jeszcze bardziej, a to już męczy.

Kilka dni temu dokonałam szczegółowej analizy rynku komunijnego (tak, tak, mnie - a właściwie mojego dziecka - to w tym roku dotyczy) i znalazłam tylko tandetne lub/i drogie alby. Używane są też drogie (jak na używane), za "bogate" albo w rozmiarze nie pasującym na wybujałego wzrostowo i ubogiego wagowo człowieczka. Natrafiłam też na wpis brummblogging o szyciu alby, pokazałam Młodemu - wybuchł entuzjazmem i już sobie ją u mnie zamówił. Chce dokładnie taką, albo chociaż podobną! Parafię naszą prowadzą kapucyni, Klusce imponują i bardzo podoba mu się alba przypominającą mnisi habit. Na domiar złego (może dobrego) zdążył się pochwalić w szkole, że MAMA MU USZYJE ALBĘ. Odwrotu nie ma. Matka zabiera się za szycie.

Ech... zakupy poczyniłam.

Schemat w głowie mam, ale jestem mamą chłopca i SUKIENEK dla dzieci nigdy nie szyłam. Nie wydaje mi się to jakoś wybitnie trudne, ale w związku z tym, że debiutuję albowo (jak w ogóle powinna ona wyglądać? z bliska żadnej nie widziałam) tremę lekką mam. Do tego ta presja, że wszyscy będą ją oglądać, a mój warsztat może okazać się mało profesjonalny. Może nie powinnam o tym pisać, może lepiej tworzyć mit, jaki to ze mnie specjalista, który siada i szyje niemal od niechcenia, ale ja tak zwyczajnie nie potrafię. Błądzę, uczę się, doświadczam. Tak po ludzku.

Trzymajcie za mnie kciuki!

 
1 , 2
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

mój mail: szycianki@wp.pl

stat4u